::. Pomorze Zachodnie .:: Dzisiaj jest
AUTO-ŚWIST
Strona Główna | Samorządy  :: Gminy  :: Miasta  :: Powiaty | Informacja Publiczna  :: Biuletyny BIP  :: Instytucje i Urzędy Państwowe  :: E-urzędy  :: Lokalne centra certyfikacji  :: Przetargi  :: Związki  :: Stowarzyszenia  :: Kościoły i Związki wyznaniowe  :: Uczelnie | Biznes  :: Gospodarka Morska  :: Rolnictwo  :: Transport  :: Komunikacja  :: Usługi  :: Motoryzacja | Kultura i Rozrywka  :: Książnice i Biblioteki  :: Muzea i Wystawy  :: Teatry  :: Kina | Nasz Region  :: Ludzie Regionu  :: Reportaże  :: Publicystyka  :: Wywiad z...  :: Wydarzenia  :: Sport  :: Media | Ogłoszenia | Turystyka i Wypoczynek | O nas | Hity Serwisu  :: Gorący temat |

Nowe Pomorze Zachodnie już za...

Zapraszamy również na pomorzezachodnie.tv-polska.eu

dni
godzin
minut
sekund
::. Szukaj w serwisie:   Po wyników
..:: Biznes ::..
Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
Ważne telefony
ZWiK Szczecin




..:: Instytucje ::..
Urząd Wojewódzki w Szczecinie
Urząd Miejski w Szczecinie
Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie
Urząd Miasta Świnoujścia

» Ludzie Regionu
« Wstecz Bogdan Trojanek
W pierwszym numerze naszego "Miesięcznika", we wrześniu 2000 roku pisaliśmy o wielkim sukcesie zespołu Terne Roma ze Szczecinka podczas IV Międzynarodowego Festiwalu Piosenki i Kultury Romskiej w Ciechocinku. Liderem zespołu jest Bogdan Trojanek. Ale zanim do tego doszło....

Bogdan urodził się w 1966 roku w Sławnie, gdzie dwa lata wcześniej osiedlili się jego rodzice, przedtem przez wiele lat żyjący w cygańskim taborze. Myślę, że może to właśnie osiedlenie się Cyganów w mieście miało wpływ na kolor moich włosów - żartuje, bo naprawdę ze swoją jasną czupryną jest w swoim rodzie wyjątkiem Tato Bogdana - Jan obchodził już czterdziestolecie swojego małżeństwa z panią Krystyną, z którą spotkał się kiedyś gdzieś na skrzyżowaniu taborowych szlaków. Bogdan ma sześcioro rodzeństwa - czterech braci i dwie siostry, jest trzecim synem i jednocześnie trzecim dzieckiem z kolei w licznej rodzinie Trojanków. Nie jest to znowu tak bardzo liczna rodzina - śmieje się Bogdan - na przykład taty mama, babcia Aniela miała szesnaścioro dzieci.
Szesnaście lat mieszkał wraz z rodziną w Sławnie. Ze względu na kolor włosów nazywany przez swoich "Brzydkim kaczątkiem", bardzo się chciał "wkupić w tabor", wyróżniał się więc w dzieciństwie, jak sam mówi - "rozrabianiem". Do dzisiaj zapamiętał koncert w wykonaniu Mieczysława Fogga, który odwiedził Sławno, kiedy Bogdan miał osiem, no, może dziewięć lat. Usłyszał wtedy, jak pan Fogg pięknie śpiewa piosenki, które słyszał dotąd w wykonaniu babci Heleny, a wśród nich ukochany babciny "Mały, biały domek" i "O matce pieśń". Z tym koncertem wiąże się pamiętne zdarzenie. Otóż kiedy zbiegł ze strychu od babci z zeszytem na autografy - przewrócił się pod nogami wychodzącego właśnie z domu kultury Fogga jak długi. Pan Mieczysław podniósł małego Bogdana i, oczywiście, wpisał mu miłe słowa do sztambucha.
Po kilku latach do Sławna przyjechała sławna "Roma". Po koncercie Bogdan, urzeczony jej występami, wszedł na scenę i myśląc, że jest już sam w sali, zaczął śpiewać i tańczyć. Zza kulis ktoś zaczął klaskać. Okazało się, że występu Bogdana wysłuchali dwaj panowie, chyba z domu kultury w Słupsku, którzy, widząc talent chłopaka, zaproponowali babci Heli, która go wychowywała, żeby go posłać do szkoły muzycznej. Niestety, babcia się nie zgodziła i "pogoniła" obcych. W szkole podstawowej brał udział w zajęciach kółka teatralnego, zagrał nawet z powodzeniem rolę latarnika w "Dziewczynce z zapałkami". Nieco później ktoś w szkole wpadł na pomysł, żeby założyć zespół cygański. I tak powstał "Ciercheń", co po romsku znaczy "gwiazda", prowadzony przez kilka lat przez panią Beatę cygański zespół pieśni i tańca, w którym Bogdan zdobywał swoje pierwsze artystyczne doświadczenia.
Jesienią 1982 roku szesnastoletni Bogdan poznał Samantę, która przyjechała ze Słupska odwiedzić swoją rodzinę. Zaczęło się od tego - wspomina - że poczęstowałem ją uzbieranymi przez siebie dorodnymi jabłkami. W kwietniu następnego roku - zgodnie z cygańskim obyczajem - porwał Samantę i uciekł z nią na trzy dni do Łobza. Potem przyjechał z nią do swoich rodziców z prośbą o pozwolenie na małżeństwo, następnie - pojechali do rodziców dziewczyny. W maju w Słupsku odbyło się ich wesele.
Jego nieżyjący już teść Ryszard Huczko był słynnym cygańskim akordeonistą, dobrym znajomym Przybylskiej, Niemena i wielu innych polskich muzyków. To on uczył mnie fachowości - opowiada Bogdan - kiedy grałem z nim ludziom na warszawskim Starym Mieście.
Od 1984 roku mieszka wraz z całą rodziną , która z wieloma innymi Cyganami wyprowadziła się ze Sławna - w Szczecinku. Przez pierwsze lata, kiedy urodził się mój synek Giovani, klepaliśmy straszną biedę - wspomina. Wtedy utworzyłem pierwszy zespół - "Terno", a Zbyszek Butkiewicz zatrudnił mnie w Szczecineckim Ośrodku Kultury na stanowisku choreografa. I odnieśliśmy pierwszy sukces - w 1986 albo 1987 roku zdobyliśmy Brązową Lirę podczas Konfrontacji Kulturalnych Młodzieży Szkolnej w Połczynie Zdroju. Pamiętam, że wówczas widziałem w Połczynie, jak z panią Marią Dudek przygotowywałaś koncerty, chyba galowe, z naszymi młodzieżowymi zespołami.
Kilka lat później samodzielnie już pracujący zespół "Terno" zaczął koncertować w ościennych miastach, a jego członkom i liderowi zaczęło powodzić się lepiej. W 1996 roku Bogdan wraz z zespołem wyjechał do Londynu, gdzie przebywał, po uzyskaniu kontraktu, jego teść z rodziną. Ponad roczny pobyt w Londynie, liczne koncerty - mówi Bogdan - to wielkie doświadczenie, ćwiczenie warsztatu muzycznego, doskonalenie umiejętności. Wyrastaliśmy na prawdziwych muzyków, co przynieść miało owoce po powrocie do kraju.
W 1999 roku utworzony przez Bogdana zespół Terne Roma wziął udział w festiwalu kultury romskiej w Ciechocinku. Trema i awaria sprzętu zrobiły swoje - wyjechali bez żadnych nagród. Ten występ był dla mnie mobilizujący - stwierdza Bogdan - stanowił motywację do wytężonej pracy. Obiecałem sobie, że przez rok zrobię wraz z zespołem wszystko, by znaleźć się wysoko i zwyciężyć.
W dwutysięcznym roku na IV Międzynarodowym Festiwalu Kultury i Piosenki Romów w Ciechocinku - nie mieli sobie równych Zdobyli pierwszą nagrodę przyznaną przez jury ( na czele którego stał Władysław Iszkiewicz, legendarny lider pierwszego składu "Romy") , nagrodę publiczności i telewidzów. O pierwszej w nocy, na życzenie telewidzów, jeszcze raz powtarzali koncert. Posypały się propozycje koncertów i nagrań....
Dzisiaj jedenastoosobowy rodzinny zespół ma już na swoim koncie cztery teledyski i pięć płyt CD - "Cygańskie wróżby", "Tańczymy z Cyganami", "Buteleczka wina", "Ślad taboru" i wydaną całkiem niedawno w serii "Platynowa kolekcja" płytę "Bogdan Trojanek & Terne Roma" - Złote Przeboje. Na płytach i podczas licznych koncertów Bogdan i jego Cyganie pięknie prezentują kulturę Romów, a tańce, romanse, czardasze i inne pieśni nawiązujące do taborowych tradycji niezwykle podobają się publiczności i słuchaczom. To przecież w tych pieśniach właśnie ożywa drzemiąca gdzieś nie tylko w Cyganach osiadłych już w miastach, ale w każdym z nas tęsknota za nieskrępowaną swobodą i wolnością, której symbolem są wędrówki hen, aż po kres horyzontu... To pewnie dlatego Bogdan włączył do swojego repertuaru kilka tekstów napisanych przez Ryszarda Ulickiego, a wśród nich i ten, w którym "mkną tęsknoty bezdrożami", a "domem jest nam tabor i zielony las".
W 2000 roku zespół Terne Roma otrzymał statuetkę "Człowiek Roku na Pomorzu Środkowym" w kategorii Zespół Roku, a w 2001 - statuetkę "Złoty głos" w kategorii muzyki folk w Opolu. 6 lipca 2002 roku, podczas wspaniałego koncertu "Z Cyganami pod gwiazdami" w Szczecinku Bogdan Trojanek, jako pierwszy Rom na świecie i 251 Polak otrzymał z rąk Międzynarodowej Kapituły Order Uśmiechu. To wyróżnienie - jak stwierdziła kapituła - jest wynikiem bezinteresownego działania Bogdana na rzecz niepełnosprawnych dzieci, wielu charytatywnych koncertów, z których dochód przeznaczony jest dla potrzebujących.
Kiedy pytam Bogdana, czym zajmuje się oprócz muzyki, mówi: kocham ludzi, ale też - konie, ptaki i inne zwierzaki. Jestem inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Sam uratowałem od śmierci w rzeźni wiele koni, miałem jedenaście, a teraz mam siedem psów. I myślę, że nasz stosunek do zwierząt odzwierciedla w jakiś sposób nasze uczucia do ludzi...

Maria Ulicka "Miesięcznik"


nasz kanał TV

E-Urząd

Ogłoszenia

Ogłoszenia

Forum dyskusyjne Pomorza Zachodniego

 

Pomorzezachodnie.pl
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Ustaw jako startową



Nasz serwis odwiedziło
15462759
Gości

Kanał RSS Pomoc RSS
 
Copyright by` WTF Alfa Sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia