::. Pomorze Zachodnie .:: Dzisiaj jest
AUTO-ŚWIST
Strona Główna | Samorządy  :: Gminy  :: Miasta  :: Powiaty | Informacja Publiczna  :: Biuletyny BIP  :: Instytucje i Urzędy Państwowe  :: E-urzędy  :: Lokalne centra certyfikacji  :: Przetargi  :: Związki  :: Stowarzyszenia  :: Kościoły i Związki wyznaniowe  :: Uczelnie | Biznes  :: Gospodarka Morska  :: Rolnictwo  :: Transport  :: Komunikacja  :: Usługi  :: Motoryzacja | Kultura i Rozrywka  :: Książnice i Biblioteki  :: Muzea i Wystawy  :: Teatry  :: Kina | Nasz Region  :: Ludzie Regionu  :: Reportaże  :: Publicystyka  :: Wywiad z...  :: Wydarzenia  :: Sport  :: Media | Ogłoszenia | Turystyka i Wypoczynek | O nas | Hity Serwisu  :: Gorący temat |

Nowe Pomorze Zachodnie już za...

Zapraszamy również na pomorzezachodnie.tv-polska.eu

dni
godzin
minut
sekund
::. Szukaj w serwisie:   Po wyników
..:: Biznes ::..
Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
Ważne telefony
ZWiK Szczecin




..:: Instytucje ::..
Urząd Wojewódzki w Szczecinie
Urząd Miejski w Szczecinie
Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie
Urząd Miasta Świnoujścia

» Ludzie Regionu
« Wstecz Andrzej Cwojdziński

Teoria Einsteina, Freuda teoria snów, Hipnoza, Komedie naukowe - to tytuły znanych komedii scjentystycznych Antoniego Cwojdzińskiego, ojca pana Andrzeja. On sam - profesor nauk muzycznych, kompozytor i dyrygent mówi, że czuje się przede wszystkim nauczycielem młodzieży.

W Koszalinie mieszka trzydzieści osiem lat. To połowa jego życia. Przedtem było wiele miast i miasteczek - Jaworzno, gdzie się urodził, Cieszyn, Kraków, Łódź, Lublin...
Kiedy miał jedenaście lat - wybuchła wojna. Znaleziono mu azyl w szpitalu w Żyrardowie. Skończył szkołę podstawową, handlową, rozpoczął naukę w tajnym gimnazjum. Po wojnie - w Krakowie dokończył gimnazjum św. Jacka, uczył się w Liceum Muzycznym, zdał maturę i ukończył studia muzyczne. Już podczas studiów pracował w Państwowej Filharmonii Krakowskiej, najpierw jako chórzysta, potem - dyrygent chóru i jednocześnie - uczył przedmiotów muzycznych w krakowskiej szkole aktorskiej.
Po zrobieniu pierwszego dyplomu - z dyrygentury - wyjechał za dyrektorem krakowskiej filharmonii Witoldem Krzemieńskim do Łodzi, gdzie przez trzy lata był asystentem dyrygenta. Dojeżdżał wówczas do Krakowa na kompozycję, z której dyplom obronił w 1955 roku. Przez siedem lat /1956-1963/ był dyrektorem i kierownikiem artystycznym Państwowej Filharmonii w Lublinie. Krótko był też nauczycielem akademickim Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
W 1963 roku - jak opowiada - "zamienił się z kolegą stołkami" - i przyjechał z Lublina do Koszalina. W ministerstwie zastrzegł, że chce tu być tylko trzy lata. Ale... mieszka do dzisiaj i nie myśli już o przeprowadzkach. Kilkanaście lat był dyrektorem i kierownikiem artystycznym koszalińskiej Państwowej Filharmonii. W 1978 roku - odszedł z filharmonii i zajął się tylko pracą pedagogiczną. Jednocześnie z pracą w filharmonii - od 1975 roku uczył w koszalińskim Punkcie Konsultacyjnym Wyższej Szkoły Muzycznej w Gdańsku, a w latach 1978 - 2000 - wykładał w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Słupsku. Był jednym z inicjatorów i kierowników artystycznych festiwali : Pianistyki Polskiej w Słupsku, Kołobrzeskich Wieczorów Wiolonczelowych, festiwali organowych w Koszalinie. Kilkakrotnie był też kierownikiem artystycznym Światowego Festiwalu Chórów Polonijnych.
Gdybym miał powiedzieć, co mnie najbardziej pasjonowało - opowiada - i jaką pracę najbardziej lubiłem - to nie dyrygenturę, mimo że dyrygowałem nie tylko we własnych placówkach, lecz w prawie wszystkich filharmoniach i orkiestrach symfonicznych w Polsce i w wielu innych krajach - na przykład w Związku Radzieckim, Bułgarii, Jugosławii, Czechosłowacji, Rumunii, na Węgrzech i w Niemczech, ale - kontakty z młodzieżą akademicką i nauczanie. To mądra młodzież. Ona już wybrała kierunek studiów i dalszą drogę życiową. Można z nią rozmawiać, spierać się , pracować.
Przez wszystkie lata intensywnego dyrygowania - mówi dalej - musiałem poznawać różne partytury. Najbardziej kocham muzykę romantyczną i postromantyczną. Ale - pracując w filharmoniach - mało zajmowałem się komponowaniem, bo jak się ma do
czynienia z cudzą muzyką - trudno zagłębiać się w siebie. To "zaowocowało" wypadnięciem z grona znanych kompozytorów. Trzeba było wielu lat, żeby wejść znowu na ten "kompozytorski schodek", żeby ludzie znowu mnie znali. Wtedy - komponowałem
niewiele, co kilka lat większe dzieło, trochę drobiazgów. Jak zostawiłem tę intensywną dyrygenturę i rzuciłem filharmonię - mogłem komponować więcej, bo nauczyciel akade -
micki ma sporo czasu. To jest nawet trochę dziwne, że młodzież więcej przebywa z asystentami, a naprawdę niewiele godzin z docentami i profesorami.
Zacząłem dużo pisać, uprawiając różne gatunki - i wokalne, i wokalno-chóralne, i na różne instrumenty. Z preferencją - pisania utworów pedagogicznych, bo zauważyłem, że jest ogromna luka w wykształceniu muzycznym dzieci. Luka - między twórczością tzw. tradycyjną a współczesną. I takie jest moje credo w komponowaniu dla dzieci i młodzieży - być pomostem zbliżającym młodego człowieka już od dziecka do muzyki współczesnej. Nie znaczy to, że jestem prekursorem. Są też i inni myślący i piszący podobnie - na przykład Janina Garścica, która również pisze dla dzieci, przede wszystkim - na fortepian.
To moje pedagogiczne zacięcie dało o sobie znać już w latach siedemdziesiątych, kiedy to filharmonia w Koszalinie przeprowadzała mnóstwo audycji szkolnych - do sześciuset rocznie !!!
Pokazując mi spis swoich licznych kompozycji pan Andrzej szczególnie wyróżnia właśnie te napisane dla dzieci i młodzieży .A jest ich wiele. Na przykład - "5 Miniatur" na klarnet i fortepian, "Rondo" na fortepian solo, "Miniatury w różnych stylach" na trio fortepianowe, "Chochliki fletowe" na flet z towarzyszeniem fortepianu, "Preludia" na fortepian solo, "Suita" na młodzieżowy zespól kameralny, "Klocki" - 21 utworów dla dzieci na 4 ręce, Widowisko "Nasz wspaniały ogród zoologiczny", "Rycerz Krolówej" - mała kantata do słów ks. H.Romanika, "Elementarz" na chór a capella, "Małe muzyczne opowiadania" na skrzypce z fortepianem, "Szopeniada" na chór mieszany z fortepianem, "Rondo C-dur" na fortepian solo, "Z głębokości" - 3 pieśni na chór z fortepianem, "Takie sobie piosenki"- na klarnet i fortepian.
Pan Andrzej musi być sam przy tworzeniu muzyki. Nie narzeka więc, że jego żona - pani Gabriela, nauczycielka przedmiotów muzycznych, twórca i animator kultury, kilka lat temu - senator RP, a dziś dobrze znana w kraju i za granicą działaczka polonijna - sporo czasu spędza w Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska".
Oprócz muzyki - pan profesor kocha czytanie. Jak już się dorywam do autora - śmieje się - to czytam go do ostatniej deski. Tak było z moim ukochanym Żeromskim, Lwem Tołstojem i wieloma innymi pisarzami. Kiedyś bardzo lubiłem kolarstwo - wspomina - ale traktowałem je jako środek do osiągania celu - to znaczy zwiedzania. Uwielbiałem wakacje pod namiotami i wędrówki po Tatrach. Dzisiaj - pozostało mi przebywanie w zakopiań -
skiej "Halamie" , ośrodku ZAiKS - u, który również pani lubi odwiedzać.
A w ogóle - cieszę się, że mogłem w życiu robić to, co lubiłem. Jestem zdecydowanym optymistą. Czuję się - mimo kłopotów ze słuchem - idiotycznie młodo. Tylko czasem jestem trochę smutny, bo spostrzegam, że ludzie się zmieniają nie zawsze na lepsze. Ale wówczas przypominam sobie słowa sprzed wielu lat , bodajże Tacyta, który już wtedy mówił : "jak się patrzy na dzisiejszą młodzież, to przerażenie ogarnia na myśl, jaka przyszłość czeka cywilizację ." A przecież ,mimo upływu tylu wieków - nie jest tak bardzo źle...


MARIA ULICKA

" Miesięcznik"


nasz kanał TV

E-Urząd

Ogłoszenia

Ogłoszenia

Forum dyskusyjne Pomorza Zachodniego

 

Pomorzezachodnie.pl
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Ustaw jako startową



Nasz serwis odwiedziło
15586271
Gości

Kanał RSS Pomoc RSS
 
Copyright by` WTF Alfa Sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia