::. Pomorze Zachodnie .:: Dzisiaj jest
AUTO-ŚWIST
Strona Główna | Samorządy  :: Gminy  :: Miasta  :: Powiaty | Informacja Publiczna  :: Biuletyny BIP  :: Instytucje i Urzędy Państwowe  :: E-urzędy  :: Lokalne centra certyfikacji  :: Przetargi  :: Związki  :: Stowarzyszenia  :: Kościoły i Związki wyznaniowe  :: Uczelnie | Biznes  :: Gospodarka Morska  :: Rolnictwo  :: Transport  :: Komunikacja  :: Usługi  :: Motoryzacja | Kultura i Rozrywka  :: Książnice i Biblioteki  :: Muzea i Wystawy  :: Teatry  :: Kina | Nasz Region  :: Ludzie Regionu  :: Reportaże  :: Publicystyka  :: Wywiad z...  :: Wydarzenia  :: Sport  :: Media | Ogłoszenia | Turystyka i Wypoczynek | O nas | Hity Serwisu  :: Gorący temat |

Nowe Pomorze Zachodnie już za...

Zapraszamy również na pomorzezachodnie.tv-polska.eu

dni
godzin
minut
sekund
::. Szukaj w serwisie:   Po wyników
..:: Biznes ::..
Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
Ważne telefony
ZWiK Szczecin




..:: Instytucje ::..
Urząd Wojewódzki w Szczecinie
Urząd Miejski w Szczecinie
Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie
Urząd Miasta Świnoujścia

« Wstecz

O tym, co zrobić, by nie utonąć w śmieciach, o wykorzystaniu środków unijnych na ochronę środowiska, tajemniczym instrumencie „LIFE+” oraz o wiatrakach i budowie elektrowni atomowej.
PoniedziałEk 11 Maj 2009

Dokument bez tytułu

O tym, co zrobić, by nie utonąć w śmieciach,
o wykorzystaniu środków unijnych na ochronę środowiska, tajemniczym instrumencie „LIFE+” oraz o wiatrakach 
i budowie elektrowni atomowej

ze STANISŁAWEM GAWŁOWSKIM 
sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska
rozmawia RYSZARD ULICKI

 - 16 listopada 2007 roku został pan sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska, mając za sobą bogate doświadczenia samorządowe na wszystkich szczeblach jego funkcjonowania. Przed objęciem tego rządowego stanowiska zdążył pan między innymi współkierować zarządem Darłowa i w wieku 28 lat być w tym mieście zastępcą burmistrza, potem komisarycznie kierować gminą Mielno i wreszcie pracować na stanowisku  zastępcy prezydenta Koszalina. Co pana najbardziej zaskoczyło zarówno w sensie pozytywnym jak i w negatywnym po przekroczeniu ministerialnych progów?
- Tego nowego doświadczenie nie traktowałbym w kategoriach zaskoczenia pozytywnego lub negatywnego. Obejmując to stanowisko wiedziałem, że idę do ciężkiej roboty i spotkałem tam ludzi, którzy także wiedza, że to nie jest łatwy kawałek chleba. Każda nowa rola społeczna wymaga jakiegoś przestawienia się, a nawet zmiany sposobu myślenia. Moje samorządowe i administracyjne doświadczenie bardzo mi się przydaje. W Ministerstwie Środowiska jest jednak zupełnie inna skala problemów. Decyzje podejmowane w samorządzie dotyczyły bezpośrednio ludzi - od cieknącego kranu w mieszkaniu komunalnym, przez budowę dróg, remont chodnika, na finansowaniu konkretnych instytucji kulturowych skończywszy.
            W Ministerstwie przede wszystkim zajmuję się przygotowywaniem projektów prawa oraz odrabianiem zapóźnień w implementacji prawa wspólnotowego. Z powodu braku prawa polskiego spójnego z prawem unijnym wstrzymano w Polsce wiele bardzo ważnych inwestycji, jak na przykład – budowę dróg. Na szczęście ten okres mamy już za sobą.      Poprawiamy równie obowiązujący do tej pory system związany z ochroną środowiska.
Zależy nam na tym, aby prawo było zdecydowanie bardziej przyjazne i przejrzyste, by odpowiadało standardom obowiązującym nie tylko w Unii Europejskiej.  

- Ochrona środowiska wymaga ogromnych nakładów finansowych, tworzenia narodowych i ponadnarodowych programów, współpracy, pomocy, narzędzi ostrzegania, instytucji szybkiego reagowania w obliczu zagrożeń i tak dalej i tak dalej. Wszystkie te wysiłki i zabiegi organizacyjne zdadzą się psu na buty, jeżeli nie będzie towarzyszyć im powszechna świadomość konsekwencji niszczycielskich – wręcz bezmyślnych – działań człowieka. Niedawno jechałem pociągiem przez jeden z sąsiadujących z nami krajów. Byłem porażony widokiem potwornych stert śmieci, zwłaszcza plastikowych opakowań, ale to jest zaledwie fragment większej i dużo straszniejszej całości. Jak pan ocenia stan ekologicznej świadomości naszych rodaków, najrozmaitszych władz i czy nie sądzi pan, że ta problematyka powinna być szkolnym przedmiotem nauczania już od najmłodszych lat?
- Jest prawdą, że wszystkiego w tej dziedzinie nie da się załatwić, ani regulacjami prawnymi, ani zakazami, nakazami i kampaniami medialnymi, choć są to działania niezbędne. Jeżeli rosnącym nakładom państwa, samorządów i Unii Europejskiej nie będzie towarzyszyło zwyczajne ludzkie wsparcie, to efekty naszych zabiegów i starań będą kiepskie. Przy dzisiejszej skali działań gospodarczych, przy stosowaniu skomplikowanych technologii i często bardzo agresywnych komponentów do produkcji wielu wyrobów, każdy przypadek niefrasobliwości, braku odpowiedzialności lub niewiedzy, by nie powiedzieć o przypadkach głupoty, może zakończyć się prawdziwą katastrofą ekologiczną. Ale wiemy także, że krople potrafią drążyć skałę i te „niewinne” – z pozoru mało szkodliwe – akty wandalizmu i zanieczyszczania naturalnego środowiska potrafią się kumulować i w długich przedziałach czasu czynić niewyobrażalne – często nieodwracalne skutki
Dlatego właśnie edukację ekologiczną powinno się zaczynać od najmłodszych lat.  Przypomnę, że Departament Edukacji Ekologicznej w Ministerstwie Środowiska posiada szeroki wachlarz zadań związanych z edukacją społeczeństwa w zakresie ekologii, na przykład: materiały informacyjno-promocyjne, wystawy, kampanie, jak również program oraz konkursy kierowane właśnie do najmłodszych dzieci.
Do tego niezbędna jest również edukacja ekologiczna społeczeństwa prowadzona przez jednostki samorządu terytorialnego, dostosowana do problemów i warunków lokalnych.
Coraz więcej w tej dziedzinie, często z własnej inicjatywy, robią placówki dydaktyczno- wychowawcze, przedszkola, szkoły wszystkich szczebli a także wyższe uczelnie.  Na rzecz ochrony środowiska działa wielu twórców, którzy nie tylko utrwalają piękno naszej przyrody, ale inspirują sporo konkretnych działań. Ogromny wpływ na kształtowanie się świadomości proekologicznej mają liczne organizacje pozarządowe.

 - Kilkanaście razy w życiu zdarzyło mi się uczestniczyć w dyskusji o śmieciach. Były to rozmowy o śmieciach drobnych, a kilka razy o wielkich. Wspominam samorządowców broniących lokalnych wysypisk jak kury znoszącej złote jaja. Dziś toczą się boje o budowanie spalarni, których nikt nie chce. Dziś takie rozmowy są dyskusją o „gospodarce odpadami”. Jest pan współorganizatorem Krajowej Izby Gospodarki Odpadami. Co w dziedzinie tej „gospodarki” zmieniło się w Polsce w ostatnich latach i czy czeka nas mało pociągająca perspektywa przywalenia się własnymi śmieciami, co ma już miejsce w wielu niewyobrażalnie wielkich aglomeracjach świata?
- Odnosząc się do tzw. dzikich wysypisk, uważam, że stanowią one istotny problem, mający wiele przyczyn. Zjawisko polegające na porzucaniu odpadów w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami wynika zarówno z jeszcze niewystarczającego poziomu świadomości ekologicznej naszego społeczeństwa jak i z przyczyn związanych z możliwościami kontrolnymi oraz egzekwowaniem przez organy administracji wymagań wynikających z prawa. Należy zwrócić uwagę, że problem tzw. dzikich wysypisk dotyczy w znacznej mierze gospodarki odpadami komunalnymi, za którą odpowiedzialne są organy samorządu gminnego.
Krajowe cele i działania regionalne dotyczące gospodarki odpadami określone zostały w „Krajowym planie gospodarki odpadami 2010”. Stanowi on istotne narzędzia dla osiągnięcia celów założonych w polityce ekologicznej państwa oraz praktycznej realizacji zasad gospodarowania odpadami, a także dla stworzenia i utrzymania w kraju zintegrowanej i wystarczającej sieci instalacji i urządzeń do odzysku i unieszkodliwiania odpadów.
Polska zobowiązana jest do zmniejszenia ilości odpadów komunalnych ulegających biodegradacji kierowanych na składowisko odpadów w 2010 do 25%, w 2013 do 50%, a w 2020 do 65%. Dla osiągnięcia tych celów konieczne jest podjęcie odpowiednich działań, zarówno na poziomie regionalnym, jak też lokalnym.
Jednym z zasadniczych kierunków działań w zakresie odzysku i unieszkodliwiania odpadów komunalnych jest zastosowanie zarówno biologicznych, jak i termicznych metod przekształcania zmieszanych odpadów komunalnych.
W Koszalinie istnieje wielka szansa, żeby został wybudowany zakład termicznej obróbki odpadów. Przybliży nas to do krajów, takich jak Szwecja, Austria oraz Niemcy. Zaawansowane rozwiązania technologiczne, a zwłaszcza automatyka oraz narzucone wysokie standardy środowiskowe wykluczają jakąkolwiek możliwość negatywnego oddziaływania na środowisko. Jest to wielka szansa dla miasta oraz regionu. Źle by się stało, gdyby ta szansa została zmarnowana. Wierzę, że władze miejskie oraz wszyscy lokalni politycy zaangażują się w wspieranie działań na rzecz tego projektu.

- Do pańskich zadań należy między innymi koordynowanie spraw związanych z wykorzystywaniem i programowaniem wykorzystywania środków unijnych w latach 2007-2013. Jak pan ocenia stopień wykorzystywania tych środków, a zwłaszcza sprawność różnych rodzajów administracji w ich pozyskiwaniu i zagospodarowywaniu?
- Na wstępie muszę wyjaśnić, że Ministerstwo Środowiska pełni rolę instytucji pośredniczącej dla „środowiskowych” osi priorytetowych Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”. W ramach tych priorytetów możliwe jest współfinansowanie m.in. budowy i rozbudowy systemów kanalizacyjnych i oczyszczalni ścieków, inwestycji dotyczących gospodarki odpadami, rekultywacji na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, inwestycji służących zapobieganiu zagrożeniom (m.in. zabezpieczenie przeciwpowodziowe). Istnieje również możliwość wsparcia działań przedsiębiorców dotyczących dostosowania zakładów do wymogów ochrony środowiska. Ważnym komponentem tego programu są również działania związane ochroną przyrody.
Program cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a sektor środowiska jest jednym z liderów pod względem liczby ogłoszonych konkursów oraz złożonych wniosków o dofinansowanie. Wg stanu na 18 marca br. ogłoszono łącznie 26 konkursów, w których zgłoszono łącznie niespełna 467 projektów o łącznej wartości przekraczającej 20 mld. zł. Oczywiście, należy mieć świadomość, że złożenie wniosku nie oznacza otrzymania dofinansowania oraz, że procedura oceny i weryfikacji wniosków jest dosyć długotrwała. Wynika to z faktu, iż Ministerstwo Środowiska przywiązuje ogromną wagę do jakości i przejrzystości dokonanej oceny. Weryfikacja projektów pod kątem spełnienia zatwierdzonych przez Komitet Monitorujący kryteriów wymaga specjalistycznej wiedzy, co automatycznie ogranicza liczbę ekspertów, którzy są w stanie prawidłowo ocenić wniosek. Należy mieć również na uwadze, że inwestycje infrastrukturalne w sektorze środowiska nierzadko opiewają na kwoty kilkunastu, a nawet kilkuset milionów złotych. W tym kontekście, ze względu na dobro finansów publicznych, nie możemy sobie pozwolić na obniżenie jakości oceny przeprowadzanej przez instytucje zaangażowane w proces oceny projektów.
Niemniej jednak w przypadku 26 projektów wydane zostało potwierdzenie w sprawie przyznania dofinansowania, a jedno przedsięwzięcie o wartości powyżej 25 mln. euro (dotyczące gospodarki wodno-ściekowej) uzyskało pozytywną decyzję Komisji Europejskiej w tym zakresie. Udało się również podpisać pierwsze umowy o dofinansowanie.
Podsumowując należy podkreślić, iż biorąc pod uwagę liczę złożonych wniosków
o dofinansowanie, rok 2009 będzie przełomowy jeśli chodzi o liczbę wydanych decyzji w prawie przyznania dofinansowania oraz podpisanych umów o dofinansowanie.

- Jednym z europejskich instrumentów nie tylko ochrony środowiska, ale także odbudowy zniszczonych ekosystemów jest dosyć tajemniczo nazwany program „LIFE+”. Jak dotychczas wykorzystuje się to „narzędzie” i jakie działania zostaną zrealizowane w ramach tego programu?
- LIFE jest jedynym z mechanizmów finansowych Komisji Europejskiej utworzonym specjalnie w celu wspierania realizacji projektów z zakresu ochrony środowiska. Polska przystąpiła do wdrażania LIFE w momencie uzyskania członkostwa w UE. W latach 2004-2007 do dofinansowania z LIFE zostały zgłoszone 33 projekty. Sześć z nich uzyskało dofinansowanie, do dziś zakończono realizację dwóch projektów: „Zintegrowane zarządzanie środowiskiem dla polskich małych i średnich przedsiębiorstw” oraz „Ochrona bałtyckich torfowisk wysokich na Pomorzu”. Oprócz tego realizowane są obecnie: „Ochrona wodniczki” , „Ochrona żubra w Puszczy Białowieskiej”, „Ochrona i poprawa jakości siedlisk rzadkich motyli podmokłych łąk” oraz „Rekultywacja biologiczna jezior Jelonek i Winiary w Gnieźnie metodą inaktywacji fosforu w osadach dennych”.
W ubiegłym roku  odnotowaliśmy  większe zainteresowanie wnioskodawców.  Do komisji  zostało przesłanych 17  projektów i jak dotąd wiadomo, że wszystkie z nich okazały się poprawne pod względem formalnym. Wyniki oceny merytorycznej poznamy w połowie roku.
O środki LIFE+ mogą się ubiegać przede wszystkim działania związane z: ochroną gatunków zagrożonych zwierząt i roślin oraz ochroną siedlisk przyrodniczych, poprawą lub zachowaniem różnorodności biologicznej, wdrażaniem innowacyjnych technologii i procesów, mających na celu poprawę stanu środowiska lub zmniejszenie niekorzystnych oddziaływań oraz szkoleniem służb ochrony przeciwpożarowej
Tegoroczny nabór wniosków rozpocznie się 15 maja i potrwa do połowy października. W tym roku polscy beneficjenci mogą walczyć o ponad 10 milionów euro dofinansowania. A więc trzeba się śpieszyć, bo jest o co walczyć.

- W dziedzinie, którą się pan zajmuje – zwłaszcza w licznych podległych pańskiemu nadzorowi instytucjach i funduszach – powtarza się słowo „woda”. My, ludzie nadmorskiej krainy lasów, rzek, a zwłaszcza jezior – żyjemy w dość błogim przekonaniu, że wody zarówno tej pitnej jak i tej do celów gospodarczych nie może nam zabraknąć. Wiosenne powodzie i podtopienia są rodzajem sygnału o nadmiernej chwilami jej ilości. Czy możemy zatem spać spokojnie i wierzyć, że jesteśmy oazą na tle innych krajów a nawet kontynentów?
- Problem dostępności do źródeł wody pitnej należy do grupy najważniejszych i najboleśniej odczuwanych w wielu regionach świata problemów nie tylko natury ekologicznej, ale przede wszystkim cywilizacyjnej i zdrowotnej. Codziennie tysiące dzieci umiera z braku czystej – zdrowej wody. Właściwe zarządzanie zasobami wodnymi jest więc jednym z  kluczowych elementów ochrony środowiska.  Zagadnienie to ma szczególne znaczenie w przypadku Polski, która należy do najuboższych w wodę krajów Europy. Wielu naszych rodaków nie zdaje sobie sprawy z tego, że sprawy tak się właśnie mają. Są regiony w Polsce, gdzie istnieją już pewne obawy związane z dostępnością do wody. Pojawia się tam tak zwane stepowienie, co zmusza nas już dzisiaj do podejmowania działań związanych z retencjonowaniem wody. Osobnym, ale w cale nie mniej ważnym problemem jest racjonalizowanie tego dobra i jego odzyskiwanie nie tylko do celów przemysłowych.
Myślę jednak, że mieszkańcy Koszalina i regionu mogą spać spokojnie. Ogromne złoża wód podziemnych pozwolą zaspokoić zapotrzebowanie nawet na kilkaset lat, co nie znaczy, że nie powinniśmy działać na rzecz tego segmentu ochrony środowiska – wszystkich wód, jakimi nasz region obdarzyła natura.

- Jednym z najważniejszych problemów cywilizacyjnych jest realizacja wielkich programów mających na celu wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii. Mamy w tej dziedzinie, brzydko mówiąc, wyraźnie sparametryzowane zobowiązania wynikające z unijnoeuropejskich postanowień i standardów w tej dziedzinie. W naszym nadmorskim krajobrazie pojawiają się coraz liczniejsze elektrownie wiatrowe, które podobnie jak wspomniane już spalarnie śmieci wzbudzają odruchy protestu ze strony lokalnych obrońców naturalnego środowiska. Czy Polskę czeka znaczące przyspieszenie w dziedzinie tworzenia tych źródeł, no i co będzie z tak bulwersującym nasz region problemem wykorzystywania energii jądrowej?
- Polska do roku 2020 musi pozyskać 15% energii ze źródeł odnawialnych. To oznacza, że będzie przybywać instalacji wykorzystujących wiatr, biomasę, biogaz, słońce oraz wodę. Widok turbiny wiatrowej jest na pewno lepszym widokiem, niż dymiący komin, ale ze względu na zwiększające się zapotrzebowanie na energię elektryczną oraz potrzebę ograniczenia emisji gazów cieplarnianych potrzebna będzie również budowa elektrowni atomowej. W tej sprawie następuje duża zmiana świadomości społecznej. Są już miejsca, takie jak Żarnowiec, gdzie spora cześć mieszkańców patrzy na tą inwestycję z nadzieją.
Powracając do wcześniej podjętych wątków naszej rozmowy należy stwierdzić, że ten ostatni problem należy do kategorii tych spraw, które z jednej strony wymagają ogromnej staranności przy doborze najbardziej nowoczesnych i bezpiecznych technologii, a drugiej ogromnej pracy edukacyjnej. Ludzie chcą żyć w czystym, naturalnym środowisku, tylko nie zawsze chcą zaakceptować absolutnie niezbędne działania i technologie, które ten wysoki standard ochrony warunków naszej biologicznej egzystencji gwarantują. Przyroda sama sobie już nie poradzi. Codziennie giną nowe gatunki roślin i zwierząt, wycinane lub palone są wielkie ekosystemy dostarczające nam tlen, przybywa dwutlenku węgla, kwaśnieją oceany. Sytuacja staje się coraz trudniejsza, ale nie jest beznadziejna. Trzeba ją sobie uzmysłowić i uznać, że bezczynność zagrozi życiu na ziemi

- Na koniec naszej rozmowy – pytanie najbardziej kłopotliwe. Mam do wyrzucenia lodówkę, dwa telewizory, zamrażarkę i stary samochód ciężarowy.. Co z tym balastem ekologicznym zrobić? Zdarza mi się biegać po mieście, by znaleźć pojemnik na zużyte baterie. Nawet te maleńkie z zegarków, latareczek i innych gadżetów. Czy w tych wielkich programach jest trochę miejsca i pomysłów na rozwiązywanie problemów elementarnych, od których zaczyna się i świadomość i wspólna troska o życie na ziemi i o tych, którzy przyjdą po nas?
- Oczywiście, że tak. Przygotowaliśmy odpowiednie akty prawne dotyczące sprzętu AGD, sprzętu elektrycznego, elektronicznego, baterii, akumulatorów oraz samochodów wycofanych z eksploatacji. Najogólniej sprowadza się to do tego, że wprowadzający sprzęty do obrotu ma obowiązek odebrać zużytą rzecz lub współfinansować sieć recyklerów.  Obecnie na przykład  w Sejmie trwają prace nad ustawami o bateriach i akumulatorach. Przyznaję jednak, że w tej dziedzinie musimy zrobić jeszcze wiele, a zwłaszcza tworzyć jasne i czytelne przepisy – dodam – dobrze znane społeczeństwu.

 - Dziękuję za rozmowę.

                                                                                  „Miesięcznik” -  IV/V 2009

Wasze opinie + Dodaj Komentarz
» Gość: uxelrdpnKs, 2011-08-09 03:44:12

nasz kanał TV

E-Urząd

Ogłoszenia

Ogłoszenia

Forum dyskusyjne Pomorza Zachodniego

 

Pomorzezachodnie.pl
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Ustaw jako startową



Nasz serwis odwiedziło
15505136
Gości

Kanał RSS Pomoc RSS
 
Copyright by` WTF Alfa Sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia