::. Pomorze Zachodnie .:: Dzisiaj jest
AUTO-ŚWIST
Strona Główna | Samorządy  :: Gminy  :: Miasta  :: Powiaty | Informacja Publiczna  :: Biuletyny BIP  :: Instytucje i Urzędy Państwowe  :: E-urzędy  :: Lokalne centra certyfikacji  :: Przetargi  :: Związki  :: Stowarzyszenia  :: Kościoły i Związki wyznaniowe  :: Uczelnie | Biznes  :: Gospodarka Morska  :: Rolnictwo  :: Transport  :: Komunikacja  :: Usługi  :: Motoryzacja | Kultura i Rozrywka  :: Książnice i Biblioteki  :: Muzea i Wystawy  :: Teatry  :: Kina | Nasz Region  :: Ludzie Regionu  :: Reportaże  :: Publicystyka  :: Wywiad z...  :: Wydarzenia  :: Sport  :: Media | Ogłoszenia | Turystyka i Wypoczynek | O nas | Hity Serwisu  :: Gorący temat |

Nowe Pomorze Zachodnie już za...

Zapraszamy również na pomorzezachodnie.tv-polska.eu

dni
godzin
minut
sekund
::. Szukaj w serwisie:   Po wyników
..:: Biznes ::..
Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
Ważne telefony
ZWiK Szczecin




..:: Instytucje ::..
Urząd Wojewódzki w Szczecinie
Urząd Miejski w Szczecinie
Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie
Urząd Miasta Świnoujścia

« Wstecz

O WEWNĘTRZNYM IMERATYWIE, NATURZE MIŁOŚCI, POSZUKIWANIU PIĘKNA...
PoniedziałEk 16 Kwiecień 2007

O WEWNĘTRZNYM IMERATYWIE, NATURZE MIŁOŚCI, POSZUKIWANIU PIĘKNA W CHAOSIE ŚWIATA I PRAWDZIE ZAMKNIĘTEJ W JEDNOSTKOWYM LOSIE

Izabela NOWAK

„Trudno być tylko samemu ze światem swoich przeżyć. Pisanie jest szukaniem kogoś bliskiego, formą rozmowy, zwierzeniem. Wierszem można dzielić się jak opłatkiem, obdarowywać dobrocią, serdecznością, usunąć to, co zatrute nienawiścią, złością, sporami. Wiersze wnoszą ład i harmonię, odkażają naszą rzeczywistość, uczą ładnego słowa. Tworzą świat może dla kogoś naiwny, ale poczęty z dobrej woli…”

Te słowa księdza Jana Twardowskiego, którymi wielki poeta opatrzył jeden z tomików Krystyny GUCEWICZ, przypominała przyjaciółka poetki – obdarzona niezwykle pięknym głosem Krystyna CZUBÓWNA, towarzysząca autorce na spotkaniu w Młodzieżowym Domu Kultury w Koszalinie, promującym jej najnowszą książkę – złożone w jedną całość dwa zbiory wierszy: Przytul mnie i Tabletki namiłość.

Oprócz wierszy Krystyny Gucewicz, mistrzowsko interpretowanych przez Krystynę Czubównę, liczni uczestnicy spotkania mieli okazję, by poznać autorkę tych poetyckich perełek i przekonać się, jak bardzo niekonwencjonalna i interesująca jest jej osobowość. Nie ulega wątpliwości, że jest niespokojnym, tryskającym pozytywną energią i poszukującym wciąż nowych wyzwań duchem. Krystyna Gucewicz jest znaną warszawską dziennikarką, recenzentką, krytykiem teatralnym, scenarzystką, autorką programów radiowych i spektakli teatralnych, animatorką kultury, inicjatorką ważnych wydarzeń artystycznych, realizatorką programów telewizyjnych, reżyserem i wykładowcą na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Od siedmiu lat w warszawskim Teatrze Narodowym organizuje cieszące się wielką popularnością spektakle pod wspólną nazwą Ostry Dyżur Poetycki z udziałem najwybitniejszych artystów polskich scen. Na spotkaniu zdradziła, że ich celem nie jest jedynie „przekazywanie sobie impulsów wrażliwości i mówienie pięknym językiem o codziennych sprawach”, ale także zbieranie funduszy na cele charytatywne.

Jak to się możliwe, że w swym wypełnionym po brzegi życiu znajduje jeszcze czas na twórczość literacką? Kiedy i w jaki sposób powstają przejmująco prawdziwe liryczne wiersze, tworzące – zdaniem krytyki literackiej – „poetycki pejzaż zakochanej kobiety”? Krystyna Gucewicz zdradziła publiczności uczestniczącej w spotkaniu kilka z tajemnic swego warsztatu literackiego:

Nie wierzę pisarzom, podkreślającym trud literackiej pracy, stawiającym sobie określone zadania. Nie wierzę tym, którzy opowiadają o zmaganiach ze słowem, cyzelowaniu każdej strofy – powiedziała. – To nieporozumienie. Ja piszę wtedy, kiedy mam coś do ważnego do powiedzenia. I nie jest to kwestia „natchnienia”, lecz po prostu wewnętrzny imperatyw, rodzaj schizofrenii. Tylko w kategoriach medycznych mogę określić tę potrzebę. Muszę napisać to, co słyszę. Wielotorowo przepuszczam przez swoją psychikę różne obrazy, słowa… i mam gotowe wiersze. Po prostu słyszę je i zapisuję. Nic nie poprawiam. W moim przypadku twórczość poetycka nie ma nic wspólnego z katorżniczą pracą. Przeciwnie – jest wielką przyjemnością. Moje utwory nie są próbą stawiania sobie pomnika za życia, lecz szczerym aktem autokreacji, reportażem z własnych uczuć i własnych wrażeń, pisanym w rytm wewnętrznej muzyki.

Zawarte w najnowszych tomikach liryczne wiersze Krystyny Gucewicz tworzą świat współczesnej kobiety – wrażliwej, zafascynowanej dojrzałą miłością. To poetycki zapis tęsknot, wzruszeń, marzeń i zmysłowych uniesień, ale także – nostalgii, a czasem i rozczarowań. W materię miłosnej liryki poetka wplata nutkę subtelnej ironii, dystansu i ciepłego humoru. Tworzy wyrafinowane w swej złudnej prostocie, klarowne i czyste warsztatowo, błyskotliwie pointowane poetyckie perełki, często porównywane do haiku. Chociaż – być może – nie spełniają formalnych wymogów tego gatunku, poetka zgadza się z tymi opiniami, gdyż jej wiersze są kwintesencją filozofii haiku. Pisząc – „dostrzega rzeczy piękne w chaosie świata”…

Krystyna Gucewicz ma na swoim koncie ma wiele bestsellerowych publikacji, tysiące felietonów, reportaży, wywiadów, opracowań krytycznych. Jednak można odnieść wrażenie, że właśnie w delikatnych, płynących wprost z serca lirykach najpełniej odsłania swoją artystyczną duszę:

Warto pisać o miłości, bo każda miłość jest dobra. – powiedziała poetka. – Wówczas zanurzamy się w głąb siebie, stając się lepszymi ludźmi. Zaczynamy lubić siebie i innych. Mam nadzieję, że pisząc, zasugeruję czytelnikom możliwość spojrzenia na siebie w ten właśnie sposób. A stąd tylko krok do wielkiej przemiany w życiu codziennym.

W wyznawanej przez Krystynę Gucewicz swoistej uczuciowej hierarchii wartości miłość zajmuje niekwestionowane pierwsze miejsce. Zwłaszcza ta pierwsza. Doskonale pamięta obiekt swej przedszkolnej miłości, trochę mniej… kliku kolejnych mężów. Jednak doskonale zdaje sobie sprawę z dwoistości i przewrotności tego uczucia, określając „miłość jako przekleństwo i wielką radość, tragedię i szczęście, ponieważ w stanie zakochania człowiek głupieje.”. Konieczne staje się więc antidotum, czyli „tabletki na miłość”, pozwalające normalnie funkcjonować. Z każdego, nawet najbardziej burzliwego uczucia można się na chwilę wyleczyć. Dla Krystyny Gucewicz takim lekarstwem są podróże, umożliwiające poznawanie nowych miejsc i nowych ludzi. Bardzo skuteczną „tabletką” jest także kontakt z naturą:

Jestem biologicznie związana z każdym drzewem, wróblem, chmurą – przyznała – Wiem, że każdy potrafi znaleźć dla siebie taką oazę, pozwalającą na moment wyciszenia…

Z dużym zainteresowaniem czytelników spotkała się niedawno wydana proza wspomnieniowa Krystyny Gucewicz – Pogrzeb wróbla. Najnowszą publikację pięknie zrecenzował Cezary Harasymowicz:

„Ile warta jest pamięć? Tylko tyle, co pogrzeb zwykłego wróbla z dzieciństwa? Może… aż tyle… Bo zwykłe zdarzenie jest jedną z cieniutkich warstw, z których składa się tort naszego życia. Tort Krystyny Gucewicz jest słodki i gorzki, urzekający w smaku, ale i cierpki do łez. Lecz zawsze przepyszny”.

Autorka przyznaje, że tę książkę, a właściwie niezwykle barwny film z przeszłości, nosiła w sobie od kilkudziesięciu lat. Dla niej historia zamknięta jest w jednostkowych losach, maniakalnie więc „zaczepia i otwiera starych ludzi”, bogatych w prawdę autentyku i doświadczenia, podczas gdy w książkach historycznych zawarte są tylko uogólnienia. Sięga również do liczącej kilka stuleci historii własnej rodziny:

Całej naszej rodzinie udało się wrócić ze zsyłki na Syberię – powiedziała. – Dzięki tym szczęśliwym zbiegom okoliczności mogłam pojawić się na świecie, więc tą publikacją spłacam pewien dług. A ponadto fascynuje mnie ten odległy świat. Kiedy spotykam ludzi z tamtego pokolenia, mających teraz osiemdziesiąt-dziewięćdziesiąt lat, podziwiam, iż swoją pamięcią ogarniają terytorium od Wiednia po Lwów. Właśnie tam funkcjonowali na uczelniach, lub… w kurortach. Zachwyca mnie tego rodzaju interaktywność. Zachwyca mnie również ich przekonanie, że w każdej chwili trzeba coś dobrego robić dla innych…Ten niezwykły świat, barwne dzieje moich pradziadów, przywoływane przez ciotki i babki przy kieliszku likieru, staram się ocalić od zapomnienia.

Wasze opinie + Dodaj Komentarz
» Gość: ioSogJqTMzsFpaRz, 2012-12-17 00:16:02

nasz kanał TV

E-Urząd

Ogłoszenia

Ogłoszenia

Forum dyskusyjne Pomorza Zachodniego

 

Pomorzezachodnie.pl
Dodaj do ulubionych
Poleć znajomemu
Ustaw jako startową



Nasz serwis odwiedziło
15586305
Gości

Kanał RSS Pomoc RSS
 
Copyright by` WTF Alfa Sp. z o.o. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia